Follow

Julian Tuwim
Mój dzionek

Le­d­wo sło­necz­ko ude­rzy
W okno zło­ci­stym pro­my­kiem,
Bu­dzę się hoży i świe­ży
Z an­ty­pań­stwo­wym okrzy­kiem.

Za­nu­rzam się aż po uszy
W mi­łej mo­ral­nej zgni­liź­nie
I naj­ser­decz­niej uwła­czam
Bogu, ludz­ko­ści, oj­czyź­nie.

Ko­mu­ni­zu­ję go­dzin­kę,
Za­tru­wam du­cha, a póź­niej
Albo szka­lu­ję tro­szecz­kę,
Albo, gdy świę­to jest, bluź­nię

Za­śmie­cam ję­zyk z lu­bo­ścią,
Znie­pra­wiam, do złe­go ku­szę,
Za­ku­sy mam bol­sze­wic­kie
I są­czę jad w mło­de du­sze.

Cza­sem mnie wuj­cio od­wie­dza,
Miły, nie­chluj­ny sta­ru­szek,
Czy­ta­my so­bie, czy­ta­my
Tal­mu­dzik, Szul­chan-Aru­szek.

Z wuj­ciem, jew­re­jem bro­da­tym,
Emi­sa­riu­szem so­wie­tów,
Śpie­wa­my pierw­szą bry­ga­dę,
Cho­dzi­my do ka­ba­re­tów.

Od ofi­ce­rów zna­jo­mych
Wy­łu­dzam w cza­sie ko­la­cji
Se­kre­cik ja­kiś szta­bo­wy
Lub pla­nik mo­bi­li­za­cji.

Czę­sto mam mi­sje spe­cjal­ne
To w Dru­skien­ni­kach, to w Kiel­cach
I wy­wro­tow­ców wer­bu­ję
Na roz­kaz Mo­skwy do Strzel­ca.

Do domu wra­cam po­god­ny,
Lek­ki jak mała pta­szy­na,
W ci­chym miesz­ka­niu na Chłod­nej,
Cze­ka dru­kar­ska ma­szy­na.

Od­bi­jam so­bie, od­bi­jam
Zie­lo­ne do­lar­ki ślicz­ne,
Ko­mu­ni­stycz­ną bi­bu­łę,
Bro­szur­ki por­no­gra­ficz­ne.

A po­tem mała or­gij­ka
W ra­mio­nach pło­mien­nej Chaj­ki!
(Mam w domu taką sa­dyst­kę
Z od­sskiej cze­re­zwy­czaj­ki.)

I choć mam mi­lion roz­ko­szy
Od Chaj­ki krwa­wej i ry­żej,
To cięż­ko mi! Nie na ser­cu,
Lecz wprost prze­ciw­nie i ni­żej.

Niech się cię­ża­rem tym ze mną
Po­dzie­li któ­ryś z ro­da­ków!
Mój Boże ile tam sie­dzi
Głu­pich en­dec­kich pi­sma­ków.

Sign in to participate in the conversation
CleverLibre Social

CleverLibre Social is an inclusive social instance for open discussion, learning, and community.
All cultures welcome.
Hate speech and harassment strictly forbidden.